Koszyk 0

Koszyk

info:Twój koszyk jest pusty.

Elias i Agnieszka Vahlund: Rozmowa o przemocy w szkole jest niewygodna i kłopotliwa, zarówno dla nauczycieli, jak i dla dzieci

  • Agnieszka i Elias Vahlund opowiadają o tym, dlaczego napisali Podręcznik dla superbohaterów, jak nad nim pracowali, skąd czerpali inspirację, a także o problemie przemocy w szkole, i o tym, czym różnią się polski i szwedzki system edukacji.

     

    Jak zrodził się pomysł na książkę dla dzieci „Podręcznik dla Superbohaterów”?

    Elias: Pomysł na serię pojawił się, gdy moja córka Filippa, wówczas dziewięcioletnia, przeniosła się do szkoły we Francji. Rówieśnicy wyśmiewali jej akcent i dokuczali jej, przez co Filippa nie mogła sobie znaleźć miejsca w nowej szkole, ani też z nikim się zaprzyjaźnić. Ta sytuacja trwała przez cały semestr i choć z perspektywy czasu pół roku nie wydaje się bardzo długim okresem, dla dziewięcioletniego dziecka trwało to wieczność.

    Agnieszka: Całą sytuację utrudniał fakt, że Filippa tak jak wiele dzieci prześladowanych w szkole – nie chciała o tym z nikim rozmawiać, wolała po prostu odreagowywać to spędzając czas ze swoimi zwierzętami. Historia Lisy miała więc z początku być historią dla niej, o bohaterce, z którą dzieci w tej sytuacji mogłyby się utożsamiać...

    Agnieszka i Elias Vahlund opowiadają o tym, dlaczego napisali Podręcznik dla superbohaterów, jak nad nim pracowali, skąd czerpali inspirację, a także o problemie przemocy w szkole, i o tym, czym różnią się polski i szwedzki system edukacji.

    Jak zrodził się pomysł na książkę dla dzieci „Podręcznik dla Superbohaterów”?

    Elias: Pomysł na serię pojawił się, gdy moja córka Filippa, wówczas dziewięcioletnia, przeniosła się do szkoły we Francji. Rówieśnicy wyśmiewali jej akcent i dokuczali jej, przez co Filippa nie mogła sobie znaleźć miejsca w nowej szkole, ani też z nikim się zaprzyjaźnić. Ta sytuacja trwała przez cały semestr i choć z perspektywy czasu pół roku nie wydaje się bardzo długim okresem, dla dziewięcioletniego dziecka trwało to wieczność.

    Agnieszka: Całą sytuację utrudniał fakt, że Filippa tak jak wiele dzieci prześladowanych w szkole – nie chciała o tym z nikim rozmawiać, wolała po prostu odreagowywać to spędzając czas ze swoimi zwierzętami. Historia Lisy miała więc z początku być historią dla niej, o bohaterce, z którą dzieci w tej sytuacji mogłyby się utożsamiać.

    Czy od początku miała to być seria książek?

    Elias: Początkowo historia Lisy i „Podręcznika…” miała być przeznaczona dla odbiorców w wieku 9-12 lat. Opowieść była bardziej skondensowana i krótsza, całość zamykała się w 21 rozdziałach i przypominała bardziej scenariusz filmowy, w którym wydarzenia następowały znacznie szybciej. Nasz szwedzki wydawca natomiast, Raben&Sjogren, zasugerował, iż przy tak dużej liczbie rysunków ta forma będzie bardziej odpowiednia dla młodszego czytelnika, w wieku 6-9 lat.

    Agnieszka: W związku z tym musieliśmy znacznie spowolnić akcję i rozbudować fabułę, wchodząc bardziej w detale. Podzieliliśmy historię na cztery krótsze książki, z których każda może działać osobno, a razem tworzą miniserię z 44 rozdziałami.

    Elias: Poza tym od początku miałem pomysł na kilka następujących po sobie historii z Lisą w roli głównej. W związku z formą, którą obraliśmy, każda z historii zostanie podzielona na cztery książki, tworząc znacznie dłuższą serię.

    Lisa, bohaterka państwa książki, ma 9 lat. Jest dręczona przez kolegów, wyśmiewana z powodu odstających uszu, zastraszana. Ta historia jest bardzo realistyczna i uniwersalna jednocześnie.

    Elias: Kwestia wykluczenia w szkole czy przemocy szkolnej jest uniwersalnym tematem, z którym dzieci spotykają się na całym świecie. Natomiast to, na czym szczególnie nam zależało, to pokazanie tematu bez uproszczenia – życie szkolne i pozaszkolne jest skomplikowane, a postacie w nim występujące nie są tylko czarne lub białe. Ktoś kto prześladuje, sam również może być prześladowany, w każdej grupie występują różnice i hierarchia. Jeśli dzięki naszej książce klasowy „łobuz” poczuje współczucie w stosunku do Lisy, to być może pozwoli mu ono na spojrzenie na problem z szerszej perspektywy.

    To, na czym szczególnie nam zależało, to pokazanie tematu bez uproszczenia – życie szkolne i pozaszkolne jest skomplikowane, a postacie w nim występujące nie są tylko czarne lub białe. Ktoś kto prześladuje, sam również może być prześladowany, w każdej grupie występują różnice i hierarchia.

    Lisa nie umie się odnaleźć w nowej szkole, rówieśnicy jej nie akceptują. Dziewczynka jest dręczona, ale nikomu nie mówi o swoim problemie. To częsta reakcja dzieci. Państwa książka ma być pretekstem do rozmowy o problemie przemocy?

    Elias: Zdecydowanie tak i taki dokładnie był nasz zamiar. Rozmowa o przemocy w szkole jest niewygodna i kłopotliwa, zarówno dla nauczycieli jak i dla dzieci, ponieważ trudno o tym rozmawiać tak, by nie stygmatyzować ofiar szkolnej przemocy i dodatkowo nie pogłębiać już istniejących podziałów. Staje się to wręcz „słoniem w salonie” – wszyscy go widzą, ale nikt o nim nie mówi, bo nie wiadomo jak podejść do tego tematu. Jednocześnie oczekujemy od nauczycieli, że to oni rozwiążą problem szkolnej niesprawiedliwości, zapominając, że nauczyciele, tak samo jak my, są tylko ludźmi i nie mają magicznej różdżki, która rozwiązuje takie sytuacje.

    Agnieszka: Żadne z nas nie jest ekspertem z zakresu psychologii czy pedagogiki, nie możemy więc podać gotowych rozwiązań o problemie przemocy w szkole. Niemniej jednak udało nam się dołożyć własną małą cegiełkę, dzięki której nauczyciele dostali narzędzie do rozmowy z uczniami. Książka daje pretekst do dyskusji, która toczy się o wymyślonych bohaterach i ich wymyślonych problemach. Nawet jeśli te problemy są bardzo realistyczne – nie dotyczą nikogo osobiście, więc dużo wygodniej jest o nich rozmawiać. W napisanej historii łatwiej zauważyć niesprawiedliwość, niż gdy dzieje się ona obok nas.

    Elias: Chcieliśmy też w naszej historii unikać moralizatorskiego tonu – „Podręcznik dla Superbohaterów” jest więc przygodową książką dla dzieci, w której temat szkolnej przemocy jest tylko częścią większej fabuły. Dzięki temu jedynie naprowadzamy naszych czytelników i pozwalamy im samym wyciągać wnioski – to według nas znacznie skuteczniejszy sposób niż wykładanie, jak należy się zachowywać, a jak nie.

    Wywiad pochodzi z Dziennik Zachodni – Przeczytaj całość!>

    Autor: Maria Olecha-Lisiecka